Instagram






środa, 5 listopada 2014

moze i jesien jest niefajna, ale...

Dziś już środa? Niemożliwe! Z każdym dniem coraz bardziej nie dowierzam z jaką prędkością leci mi czas. Tylko mi? Dzień zaczynam z głośną melodią mojego budzika o godzinie 6:00 i szykuje się na porządną dawkę endorfin na siłowni. Lepiej być nie może! Treningi idą pełną parą, nie ma 'zmiłuj', ani że boli! Później mimo lekkiego upadku sił lecę do pracy, którą kończę o takiej porze, gdzie marzę już o niczym innym jak tylko o swoim wygodnym łóżku. Kiedy tylko mogę śmigam na zdjęcia, chociaż jest zdecydowanie coraz ciężej jak dzień się skraca i ciemność widać coraz szybciej. Ale kochani, staram się jak tylko mogę! ;) Jesień to czas, kiedy (prawie) wszystko nabiera szarych kolorów i ciężko jest znaleźć w sobie jakąkolwiek motywację do działania, jednak trzeba się przełamać i po prostu działać! Wyjeżdżając rano z domu niebo jest jeszcze w bardzo ciemnych szarościach, a później kiedy ledwo przekroczę próg swojego pokoju, po paru minutach zapada z niesamowitą prędkością ciemność. Może to nie jest najlepsza pora roku, bo przyjaźni się ona z depresją i innymi nieprzyjemnościami, które nas dopadają, ale żadnego dnia nie powinniśmy zmarnować, powinien być kolejnym, wyższym szczebelkiem, który zbliży nas do naszych celów. Amen. Dzisiaj kolejny outfit z najwygodniejszą sukienką świata w roli głównej (mamcia wie co dobre!). Wygoda ponad wszystko, zdecydowanie. 

wtorek, 28 października 2014

dzien dobry, jestem mistrzynia w komplikowaniu sobie zycia

Wiem, co powinnam zrobić, wiem co wyjdzie mi na dobre, ale wiem też, że nie pójdę tą drogą. Ryzyko mnie kusi i zawsze wygrywa walkę z moją 'silną wolą'. Ryzyko jest fajne, dostarcza mi niezłą dawkę adrenaliny, kiedy przez moje życie przechodzi wielka burza z piorunami, ja trzęsę portkami i klaskam w łapki jak mały niemowlak. Uświadamiam sobie wtedy jak bardzo jestem stuknięta, bo nikt normalny nie chciałby siebie i swojego życia wystawiać na próbę. Chcę tego, chociaż wiem, że na tej drodze jest wiele znaków zapytania - nie powinnam ryzykować, przecież żyję stabilnie (po co Ci to?!) - ryzykuje. Robienie na przekór jest bardzo spoko (jak dla mnie). Bądź co bądź, to ryzyko nie zawsze wychodzi na dobre. Czasami sprawi, że stracę coś bardzo cennego, więc po co to robię? 
Bo ryzykując również mogę zdobyć coś, co sprawi, że nie będę żałować. 



wtorek, 21 października 2014

workout: nogi & posladki

Fotorelacja z dzisiejszego treningu nóg i pośladów. 

Cała rozpiska treningu: 
* rower 20min 
* rozciąganie 
* przysiady klasyczne (3x 15 powtórzeń)
* przysiady ze złączonymi stopami (3x 20 powtórzeń)
* przysiady sumo ze sztangą (3x 15 powtórzeń)
* wykroki statyczne z nogą na podwyższeniu (3 serie 20 powtórzeń na nogę)
* wypychanie suwnicy obunóż leżąc na ziemi (4x 20 powtórzeń) VIDEO Z ĆWICZENIEM
* wypychanie nóg na maszynie 1 seria 100 powtórzeń ze zmianą ustawienia nóg co 20 powtórzeń 
* wykroki courtesy (5x 20 powtórzeń) + wall sit (5x 45sekund) 
* rower 12 min 

Chcecie więcej? ;) 

POLUB ->


1. przysiady klasyczne
2. przysiady sumo 

1. przysiady ze złączonymi nogami
2. wykroki statyczne z nogą na podwyższeniu

wypychanie nóg na maszynie

czwartek, 16 października 2014

czasami trzeba to przemilczec ;)

Tyle się dzieje, że ciężko wszystko zebrać do kupy i z siebie wyrzucić. 
Łapię mnie coś w stylu "jesienna chandra". 


Zbieram manatki i wybywam na weekend zdobywać nowe lądy! Ahoj! 

A Was, moi kochani, zostawiam z moją niedzielną stylizacją, kiedy słoneczko nas rozpieszczało i prosiło, żeby cieszyć się jego promieniami na świeżym powietrzu, ach jak pięknie! 


Nutka na dzisiejszy (późny) wieczór, buziaki! 



niedziela, 12 października 2014

ona bez Niego nie wyobrazala sobie zycia

- Nie chcę się z Tobą rozstać, Panie Puszatku (bo tak nazywała swojego misia, który był jej rozmiarów, krzyknęła tak do niego od razu, gdy go tylko zobaczyła "Puszatku!!!"). - z jej wielkich, niebieskich gałek ocznych wypłynęły strumyczkiem łzy. Nie wiedziała dlaczego tak się dzieje, dlaczego zabierają jej Pana Puszatka, no dlaczego? Przecież on dawał jej szczęście, poczucie bezpieczeństwa, kiedy w nocy nie mogła zasnąć i myślała o złych wróżkach, wtedy właśnie Pan Puszatek je odganiał i swoim przyjemnym futerkiem smyrał małą księżniczkę. Byli nierozłączni, ona zabierała go ze sobą dosłownie wszędzie, był dla niej kimś naprawdę bardzo ważnym. To on przypominał jej o tym, że świat jest piękny i teraz nagle miałoby się to zmienić? Może z Pana Puszatka wystawały już nitki i miał troszkę przetarty brzuszek, no i to nadgryzione lewe uszko, ale cały czas był tym samym najukochańszym misiem małej księżniczki. To się nigdy miało nie zmienić, właśnie to sobie obiecywali pierwszego dnia, kiedy tylko się poznali. Księżniczka żyła w przekonaniu, że tak pięknie będzie już zawsze, a teraz ktoś nalega na pozbycie się Pana Puszka i tłumaczy się tym, że taka duża dziewczynka nie potrzebuje już 'starego, brzydkiego pluszaka'. Ona wcale tak nie uważała, bała się, że jak już nie będzie Pana Puszka to wszystko całkowicie się zmieni. Wszystko... a jej życie straci jakikolwiek sens. Bo przecież jeśli już go nie będzie, to mała (a w sumie już nie taka mała) księżniczka zostanie sama ze swoimi problemami, które będą narastać i nawet ze swoimi nocnymi koszmarami. Księżniczka wiedziała, że nie wygra z tymi, którzy chcą jej pluszaka odebrać na dobre. Cały proces odbył się z wielkim bólem serduszka i przeogromnym rykiem płaczu. Księżniczka już nigdy nie zobaczyła swojego Pana Puszatka (chyba, że na pamiętnych fotografiach) i wkroczyła na następny etap swojego życia. Sama. Zupełnie sama. Bez Pana Puszatka... 



środa, 8 października 2014

byla silna i sie nigdy nie poddala

Ta dziewczyna wyróżniała się bardzo silnym charakterem, potrafiła mocno tupnąć nogą, dążyła do swoich życiowych celów, zawsze miała własne zdanie i sama potrafiła sobie poradzić w każdej sytuacji, znała cały schemat życia, uczyła się na błędach, nigdy się nie poddawała, lubiła rywalizować i nie akceptowała porażki. Miała też cechy złośliwej i wrednej zołzy, ale to tylko i wyłącznie pomagało jej w przetrwaniu. Nie dawała się żadnym przeciwnościom. Dość dobrze radziła sobie z mega-turbo-szybkim poznawaniem się na ludziach, przez co nie ufała nikomu spoza okręgu jej najbliższych krewnych, za których oddałaby to co najcenniejsze, czyli życie. Właśnie. Mimo jej zadziorstwa, w jakimś stopniu (może nawet tym wyższym/najwyższym) posiadała uczucia do ludzi, którym wiele zawdzięczała. Była świadoma, że jest to jej trampolina, na której może się odbić, kiedy napotka dół na swojej drodze, który przeoczy. Mimo to, wiedziała, że sama musi/chce dojść na szczyt. Z ludzi, którzy byli mistrzami w udawaniu, po prostu się śmiała i żartowała. Znała głęboką definicję zazdrości, oszustwa i kłamstwa. Ta dziewczyna testowała samą siebie, wiedziała, że skoro zrobiła 'coś',to... to 'coś' może stać się jeszcze większe i ona to osiągnie. Nie myślała nawet o tym, żeby cokolwiek udowadniać komuś, udowadniała samej sobie, że potrafi, że może, że stać ją na to. W chwilach ciężkich, zbierała w sobie całą nabytą siłę i unosiła się ku górze. Tutaj na chwilę się zatrzymajmy. "W chwilach ciężkich(...)"... bywają i one, nawet bardzo często, szczególnie wtedy, kiedy ktoś chce cokolwiek osiągnąć, wtedy na swojej drodze napotyka dużo przeszkód. Ta droga miała również za zadanie nauczyć ją radzić sobie z własnymi myślami, bo w tych ciężkich chwilach, myśli się kotłują i rywalizują z naszym pozytywnym myśleniem. I nawet ona miała momenty, kiedy chowała się cała pod kołdrą i udawała, że zupełnie nie istnieje. Czas był bardzo potrzebny. Bynajmniej po to, żeby się zregenerować, nabrać odpowiedniej dawki siły i uporządkować w głowie wszystkie myśli, posegregować negatywy, pozytywy i te negatywy zupełnie wyrzucić ze swojej głowy. Dopiero wtedy była znów gotowa się odkryć i wstać z łóżka. "Idę dalej." 

SESJA 'wampirzyca przed obiektywem'!
Prezentuje Wam kochani wczorajszą przedwczesną sesję halloween'ową z OneLittleGirl, którą zaliczam do jak najbardziej udanych (bo która sesja z Paulą była nieudana? żadna:)). 


środa, 1 października 2014

przypomnij mi, co to takiego 'szacunek'

Nie zasłużyłeś, żebym teraz wspominała Cię jak najlepiej. Nie zasłużyłeś nawet na to, żebym przez sekundę pozwoliła swoim myślom uciec do Ciebie. Moja nienawiść przekracza granice wszelkiego zła, a nóż w mojej dłoni jest gotowy do działania. I to nie dlatego, że jestem z natury zło-śni-cą, ale dlatego, że posiadam w sobie coś takiego, jak szacunek do drugiej osoby, a jednocześnie pogardę do tych, którzy nigdy nie posłużyli się tym właśnie szacunkiem. Twardo idę za przekonaniem, żeby traktować drugiego człowieka, tak jak sami byśmy chcieli być traktowani. Tylko zapamiętaj, że jeśli ktoś jest na tyle zagubiony (bardzo delikatnie mówiąc), że ten jakże ważny szacunek wyrzucił do kosza świadomie, Ty też go nie używaj, bo nigdy nie będziesz w stanie tego na siłę wpoić na nowo drugiej osobie. Każdy zasługuje na drugą szansę, ale nie na dwudziestą czy trzydziestą. 


OUTFIT 
dwie wersje prostej stylizacji ze spódniczką i spodniami, sami zdecydujecie, który bardziej Wam przypasował. Ja szczerze uwielbiam oba zestawienia i ciężko mi wybrać jeden konkretny, ponieważ czuję się w nich równie komfortowo :) 


Kochani, dzisiaj miałam okazje zacząć współpracę z Magnetic. Pracowaliśmy przez bite sześć godzin, czego efekty będziecie mogli zobaczyć za około tydzień czasu ;) 
Dziękuję za wspaniałą atmosferę na sesji!
Zapraszam na mojego fanpage, aby być na bieżąco KLIK